„Idzie jesień, nie ma na to rady…”
Wielu z nas kojarzy ten refren z piosenki, do której słowa napisał Andrzej Waligórski.
No to co z tą jesienią?
Kojarzy się ze słotą, chłodem, przeziębieniem. Ciepłą herbatką, książką i świecami (tak, jestem „jesieniarą” i do pełni szczęścia w tej wyliczance dorzucam jeszcze kominek).
Jesień to dobry okres na zabieg świecowania lub konchowania uszu.
Zabieg jest przyjemny, relaksujący, leżysz sobie z poduszką pod głową, na dowolnie wybranym boku a wokół roztacza się zapach wosku i miodu.
Wykonuję go z użyciem specjalnych świec woskowych, wykonanych z płótna, nasączonego woskiem i ziołami.
Podobno pochodzi z tradycji Indian Hopi, jednak wspomina się o tej metodzie w tradycjach starożytnych, jak Chiny, Egipt, Indie a nawet wspomina się o niej w tradycji Słowian.
Zabieg trwa około godziny. W dniu przeprowadzenia zabiegu i w kolejnym nie należy myć głowy i należy unikać przeciągów.
Można się umówić na jeden zabieg, można umówić się na kilka. Zwykle wykonuje się je w ilości nieparzystej (3, 5,7 itd.).
Zabieg jest dla osób, które:
– narzekają na nadmiar woskowiny w uszach,
– mają różne schorzenia uszu, gardła, nosa (zatoki, przeziębienia),
– mają szumy w uszach różnego pochodzenia,
– dokuczają im bóle i zawroty głowy,
– mają migreny,
– dokucza im zespół przewlekłego zmęczenia.
Świecowanie przeprowadzałam na mojej rodzinie właśnie w okresie jesiennym. Zauważyłam, że dzięki temu zabiegowi moje dzieci nie chorowały w okresie jesienno-zimowo-wiosennym, lub przechodziły przeziębienia lżej, szybciej dochodząc do zdrowia.
Przeciwwskazania do zabiegu to:
– różne infekcje ucha i stany zapalne w obrębie głowy,
– pęknięta błonia bębenkowa,
– wydzieliny z ucha (sączenie),
– posiadanie w uchu jakiś urządzeń, jak chociażby aparat słuchowy lub implanty.
Świecowanie uszu nie jest zabiegiem leczniczym.
Zapraszam do skorzystania z tej metody.
Kasia
tel: 606970815

No responses yet